Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finanse osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finanse osobiste. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

problem: utrata dochodu lub jego części

Coraz częściej wśród moich znajomych pojawia się problem utraty pracy, bądź spadku poziomu wynagrodzenia. Głęboko wierzę, że są to sytuacje przejściowe, niemniej jednak warto mieć zawsze z tyłu głowy taka ewentualność.
Szczególnie istotne jest przygotowanie w sytuacji, kiedy wiemy z odpowiednim wyprzedzeniem, że czeka nas utrata lub spadek poziomu dochodów. W takiej sytuacji, o ile nie uda nam się szybko znaleźć innego źródła dochodu, to powinniśmy w pierwszej kolejności zredukować nasze koszty, aby przetrwać trudny okres. Pisząc o przygotowaniu mam na myśli plan B w gospodarowaniu finansami domowymi, który umożliwia szybką reakcję w przypadku nagłego zmniejszenie dochodu. I taki plan zawsze powinniśmy mieć przygotowany w głowie.


środa, 29 stycznia 2014

przychodzi baba do... doradcy finansowego

Dzisiaj byłam u doradcy finansowego... Pierwszy i... ostatni raz!!!

Dlaczego ostatni? Ponieważ mocno mnie to spotkanie rozczarowało. Nie chcę generalizować, ale tym wpisem chciałabym zwrócić Waszą uwagę na zachowanie osób wykonujących ten zawód. Nie można bezwzględnie ufać i wierzyć, że doradca rzeczywiście wybiera dla nas najlepsze rozwiązanie. Niestety nie wszyscy doradcy wykonują ten zawód z "powołania" - część z nich, podobnie jak większość pracujących osób - po prostu chce zarobić. 

wtorek, 10 grudnia 2013

grudzień, czyli czas na prezenty...

W grudniu dominujący temat wpisów na blogach to sprawy okołoświąteczne, a głównie prezenty. Ja jednak postanowiłam podejść do tematu bardzo przewrotnie. Spróbuję Was przekonać do tego, aby w tym roku prezentów nie kupować, albo przynajmniej mocno ograniczyć ich ilość...


wtorek, 26 listopada 2013

jak działa karta kredytowa

Kart kredytowa, to bardzo popularny i dosyć już stary produkt finansowy. Dziwi mnie zatem bardzo fakt, jak wiele osób ciągle nie zna podstawowych zasad jej funkcjonowania. A już najtrudniej mi jest zrozumieć osoby, które korzystają z produktów finansowych, których działania nie rozumieją.


niedziela, 17 listopada 2013

mój cel

Podejmując się jakiegokolwiek zadania warto jest mieć sprecyzowany cel, jaki chcemy osiągnąć. Dzięki temu dużo łatwiej jest nam się zmobilizować i zmotywować do wytężonej pracy. Tak samo jest w przypadku oszczędzania. Ja też mam swój cel. którym postanowiłam się publicznie podzielić - w nadziei, że jego upublicznienie jeszcze bardziej zmobilizuje mnie do działania ;)

czwartek, 14 listopada 2013

strategie zakupowe

Trudny temat, ponieważ wszystko zależy od preferencji danej osoby. Są jednak zasady uniwersalne, których przestrzeganie może przynieść wiele korzyści dla naszego budżetu domowego. Poniżej opiszę stosowane przeze mnie zasady, które wymagają niewiele zachodu, a przynoszą wiele korzyści.






poniedziałek, 28 października 2013

moje zasady zarządzania finansami domowymi

We wszystkich naszych działaniach kierujemy się jakimiś zasadami, wzorcami. Podobnie jest z zarządzaniem naszym portfelem. Bardzo dobrze jest wyrobić sobie od razu pewne nawyki związane z przestrzeganiem kilku bardzo ważnych zasad. Postępowanie zgodnie z poniższymi zasadami na pewno przybliży nas do sukcesu, jakim jest skuteczne zarządzanie naszymi finansami osobistymi. Ja w swoim postępowaniu kieruję się przede wszystkim następującymi zasadami:

piątek, 25 października 2013

ciągle szukam okazji do zarabiania

Aby osiągnąć sukces w zarządzaniu finansami osobistymi warto nie tylko ograniczać i kontrolować wydatki, ale również starać się szukać różnych, dodatkowych źródeł dochodu. Sposobów jest wiele. Opisze Ci kilka z nich - tych, z których korzystam. 

1. Programy lojalnościowe

Programy lojalnościowe to bardzo dobra okazja do oszczędzania (specjalne rabaty dla klubowiczów), a jednocześnie źródło dochodu (np. poprzez wymianę punktów na bony płatnicze). Osobiście korzystam przede wszystkim z Payback. Wiem, że jest wielu krytyków programów lojalnościowych, których głównym zarzutem jest powolne gromadzenie punktów. Krytycy mają poniekąd rację, ale nie do końca. Prawdą jest, że jeśli zbieramy tylko podstawowe punkty - wg standardowego przelicznika, gdzie za wydane np 2zł otrzymujemy 1 pkt - to uzbieranie na wymarzoną nagrodę może nam trochę zająć. Dlatego ważne jest korzystanie ze specjalnych promocji i okazji dla klubowiczów, a tych jest całkiem sporo. Sama przez niecały rok w samym programie Payback zebrałam ok. 25 000 punktów, co mogę zamienić np. na bon na zakupy w Real za 250zł! A to już sporo, prawda? A wystarczyło jedynie tak dostosować swoje zakupy, aby wykorzystać maksymalnie wszelkie nadarzające się okazje. Oczywiście powinniśmy się kierować przede wszystkim zasadą, że kupujemy tylko to, co jest nam potrzebne, a nie robimy zakupów tylko po to, żeby zdobyć punkty! Podstawą sukcesu jest racjonalne działanie! Jeśli któregoś dnia program proponuje nam 3x więcej za zakupy, to nie oznacza, że musimy wtedy coś kupić, ale jeśli w najbliższym czasie planujemy jakieś większe zakupy, to warto je zrobić właśnie tego dnia. I wtedy rzeczywiście korzystamy, ponieważ przy okazji niezbędnych zakupów zwiększamy ilość punktów na naszym koncie. Warto też śledzić strony programów lojalnościowych, na których możemy znaleźć dodatkowe promocje dla klubowiczów. A wystarczy na to kilka minut w tygodniu.

2. konta bankowe dające zwrot za zakupy

Banki od jakiegoś czasu zabiegając o klientów wprowadziły ofertę tzw. moneyback, czyli zwrotów za zakupy. Możliwości jest wiele. Ja osobiście korzystam z konta w Alior Sync, które daje mi 5% zwrotu za zakupy w sieci (np. poprzez bardzo popularny serwis aukcyjny Allegro). Ta oferta jest ograniczona do maksymalnie 50 zł miesięcznie i 200 zł rocznie. Ale to i tak dużo. Aby otrzymać zwrot w wysokości 200 zł trzeba bowiem zrobić zakupy łącznie za 4000 zł, a przecież nie każdy dokonuje zakupów na taką kwotę przez internet. Jeśli dodatkowo nasz partner (ew. dorosłe dziecko) również założy konto w tym banku, to kota zwrotu powiększy się nam dwukrotnie! Oczywiście jest jeszcze wiele innych banków dających możliwość zarobienia na zakupach, warto poszukać informacji w internecie. Ja również postaram się wspominać na bieżąco o wszystkich nowych okazjach do zarabiania, ponieważ bardzo często z nich korzystam. 

3. karty kredytowe dające zwrot za zakupy

Banki, oprócz kont, które gwarantują nam zwrot pewnych kwot za zakupy, oferują również karty kredytowe (czasem debetowe), które spełniają tę samą funkcję. Ja osobiście korzystam z karty kredytowej IKANO banku, ponieważ bardzo często robię zakupy w sklepie IKEA, a karta ta daje mi możliwość kupowania produktów w cenach dla klubowiczów. Dodatkowo, po realizacji zakupów na określoną kwotę, raz w roku otrzymuję prezent do wyboru spośród prezentów przysługujących przy danym progu zakupowym. Zdobyłam już w tej sposób kilka przedmiotów o wartości ok 40 zł każdy. W moim przypadku każda z tych rzeczy przydała się w moim gospodarstwie domowym, ale można je wykorzystać również jako prezent i w ten sposób zaoszczędzić jeden wydatek. Dodam tylko, że dzięki aktywnemu korzystaniu z karty nie ponoszę za nią żadnej opłaty! A co lepsze korzystam do woli z darmowego kredytu :)

4. specjalne okazje w sklepach on-line

Bardzo dobrym pomysłem jest zapisanie się na newsletter ulubionych sklepów internetowych. Często bowiem organizowane są akcje specjalne, takie jak dni darmowej dostawy, specjalne przeceny posezonowe czy nawet super oferty na nowe kolekcje. Wiele sklepów wysyła również kupony rabatowe z różnych okazji. Warto z takich ofert korzystać, ponieważ to też pozwala nam realnie zaoszczędzić pieniądze. Oczywiście pod warunkiem, że kupujemy potrzebne rzeczy, które i tak planowaliśmy kupić i wstrzymujemy się z finalizacją transakcji czekając na ten "specjalny dzień", aby złożyć zamówienie.

Oczywiście możliwości zarabiania jest więcej. Sukcesywnie będę Cię informować o okazjach, z których korzystam.

wtorek, 10 września 2013

moje pierwsze zaskoczenia

Po pierwszym miesiącu rejestrowania wydatków przeżyłam szok. Najbardziej zdziwił mnie poziom moich wydatków na jedzenie! Nigdy nie przypuszczałam, że wydajemy z mężem na jedzenie ponad 1000 zł miesięcznie! A co gorsza, nie przesadzę jeśli napisze, że 20 % z tego ląduje ostatecznie w koszu, ponieważ nie zdążyliśmy czegoś zjeść w terminie przydatności do spożycia. To nie było tak, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, że sporo jedzenia się u nas marnuje. Byłam świadoma tego, że kupujemy za dużo, jednak nie potrafiłam tego zmienić. Dopiero konkretne liczby uświadomiły mi moje marnotrawstwo. Możesz mi uwierzyć, że już w następnym miesiącu nasze wydatki na ten cel spadły o prawie 15%! I, co ciekawe, zupełnie tego nie odczuliśmy na naszych żołądkach. Po prostu, po tej lekcji, zaczęliśmy bardziej racjonalnie wydawać pieniądze.
Oczywiście produkty spożywcze to nie jedyna grupa kosztów, które nas zaskoczyły i doprowadziły do zmiany nawyków. Drugim zaskoczeniem był dla mnie poziom wydatków na kupony lotto. Nie bez powodu ktoś określił ten wydatek "podatkiem od głupoty"! Ja może nie byłabym, aż tak radykalna w stwierdzeniach, ale na pewno można to nazwać "podatkiem od naiwności". Wydatku tego nie udało mi się zupełnie wyeliminować do tej pory (cóż, ciągle jeszcze towarzyszy mi przekonanie, że na pewno się uda! ;) ) niemniej jednak staram się ograniczać do maksymalnie kilku zakładów miesięcznie, a przy początkowym poziomie ok 100 zł jest to już znaczna oszczędność, nawet patrząc tylko w skali miesiąca.
Oczywiście z biegiem czasu i pod wpływem wprowadzenia coraz bardziej szczegółowych rejestrów kategorii wydatków, pojawiały się kolejne oszczędności. Na chwilę obecną mogę się pochwalić, że z poziomu 0 oszczędności od momentu rozpoczęcia rejestrowania wydatków udało mi się odłożyć ok 30% przychodów z tego okresu. Chyba zgodzisz się ze mną, że było warto, prawda? A to jeszcze nie koniec...

poniedziałek, 9 września 2013

krok drugi - stworzenie rejestru wydatków

Sama świadomość konieczności kontrolowania wydatków to już połowa sukcesu, druga połową jest umiejętne wykonanie tego zadania. W kilku punktach przybliżę Ci krok po kroku jak to zrobić. Mam nadzieję, że zastosujesz te rady z korzyścią dla siebie.

piątek, 6 września 2013

krok pierwszy - mobilizacja

Wiem, że podejścia do rejestrowania wydatków są różne. Często wśród znajomych spotykam się z opinią, że nie robią tego, bo jest to pracochłonne i korzyści jakie może im przynieść są niewspółmiernie małe, do czasu jaki muszą na to zadanie przeznaczyć. Nie staram się ich w żaden sposób na siłę przekonywać, cóż każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Proponuję jednak zakład - jeden miesiąc próby spisywania wydatków i zakładam się o to, że będą zaskoczeni i zmienią zdanie. Chyba tylko raz przegrałam, ale z osobą która tak naprawdę do końca swoich dni nie musi już ze strachem myśleć o swojej sytuacji finansowej. Reszta, nawet jeśli nie prowadzi szczegółowych rejestrów, na pewno bardziej zastanawia się nad tym co robią ze swoimi pieniędzmi.
Może Ty też chcesz się założyć...?